Droga życia, zawsze możemy ją wybrać...

(The way of life, we can always choose...)

Komentarze

  1. Z opuszczoną głową wędrując... Wpatrzeni w ślady pozostawiane przez innych, z podkową ust na zasmuconej twarzy - na rozdrożu dróg spotykamy duży krzyż, symbol przemijania...

    Przystajemy, unosimy nieco głowę ku górze i z nostalgią ściskającą serce spoglądamy przed siebie... Zapytując... czy aby właśnie na tym to wszystko polega? Na oczekiwaniu wielkich rzeczy, a niedostrzeganiu mniejszych, równie cennych, na wyciągnięcie dłoni?

    Zgarbiona sylwetka na nowo się prostuje, wciągamy świeże, zabarwione polnym aromatem powietrze - prosto do płuc, przymykamy na moment oczy i mówimy sobie w duchu: "jak cudownie jest żyć... bez względu na kajdany zakładane przez ludzkie ciężary myślenia... jak cudownie jest tu być..."

    I postanawiamy już nigdy więcej nie spoglądać ku grudkom ziemi, na którą jeszcze mamy czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ten opis, jest bardzo prawdziwy i jakże ludzki. Obyśmy zawsze potrafili się prostować...

      Usuń

Prześlij komentarz